sobota, 23 sierpnia 2014

tyczenie

A co się tyczy tam i tu
to pomidory w sztukach dwóch
jeden pęknięty z uciechy chyba
że tak na niego pół roku dybam
drugi skwaśniały i całkiem miękki
przykryty białym tiulem kołderki
mlaska z niesmakiem to idiotyczne!
ale jakie były  wcześniej wytyczne?
pewnie sześć kilo z drobnym naddatkiem
aby wyjść z zyskiem poza rabatkę
na przecier soki i na plasterki
wydrążyć solić sypnąć koperkiem
możesz już swoje ambicje schować
nikt się nie będzie tu patyczkować
brak zrozumienia przestań wytykać!
i nie rób ciągle koło patyka!

czwartek, 21 sierpnia 2014

wierszyk któryś tam z syrii

pewien dżihadysta nieznany z nazwiska
jakiś tam al
wolał krucjaty zaopatrzać w stal
niż mężnie rzucić się  w hurys objęcia
bo jakoś do niewiast  już od dziecka
nie miał zadęcia


usankcjonowany




rosyjska dusza
na kurzych udkach od busha
do bani
aż ktoś te udka zaiwani
na chwilę
by mogła dusza żywiej  ruszać 
pod zimny prysznic
na tych z chile

w pewnych kręgach

coraz mniej mnie
słów coraz więcej
krzykiem natchnione
trzepoczą ręce
bez wiary natchnienia
ot taki odruch

zacierasz dłonie
szykując dodruk





sobota, 16 sierpnia 2014

orety krymskie

orety krymskie

sen

i nie ma znaczenia
proroczy czy nie proroczy
obudził mnie niechcący
wszelkiej bratniej pomocy

last minute

dla wszelkich przeciwników sankcji
szafarzy europoprawności
urlop w tibilisi- to w gruzji
zobaczcie  ich! 
jeszcze na wolości

efesbe

zgodnie z ukazem świecą przykładem
mimo polonizacji części społeczeństwa
jeszcze dają radem


mi styka

taka mi myśl przyszła
 - niekoniecznie  z ochotą
skoro nasz kraj miał być winkelriedem
europa być może gołotą


czwartek, 14 sierpnia 2014

bielszy odcień bieli

ciągnie się koło za kołem
pod górkę wlokąc z mozołem
a z górki lekko i żwawo-
mijając gawiedź ciekawą
- kolumna
jasna piękna i dumna

bieleją uśmiechy na buzi
a ta choć  bardzo się trudzi
zwijając kłębuszki szos
to stawia na baczność świat cały
oczy w słup a jakże!  a na głowach włos

zebrzy się konwój na trasie
nie patrząc nic prawie zasię
tylko do celu na wprost
przez wiadukt rondo dukt most
i w góry pod skalnym nawisem
przez pola i sady tak łyse
że kości bieleją na słońcu
bo przecież czekają tam w końcu
aż wtoczy się z głośnym urrraaa!

na pace zwykła tektura
żeby jechało się lżej
jedzie konwój aż miło
zawita za trzy dni lub mniej
do siostry co sercu tak bliska
a nie wymieniam z nazwiska
bo o dyskrecję proszono
co wiezie?- też nie wiadomo
lecz dobre żródło coś straszy
że dwieście czy trzysta ton kaszy
a echo niesie po głuszy
że bełtów tysiące do kuszy

jedzie konwój z pomocą
z eskortą powietrzną i nocą
klękaja po drodze bydlęta
do siosty do siosty umilonej
niech po
pamięta




piątek, 8 sierpnia 2014

o takiej tam jednej pani

powiadała...
że dużo choruje
nie ma na nic czasu 
w co rąk włożyć
i jeszcze że mało zarabia

bawiąc się przy tym
zdrowym zadbanym loczkiem
na wabia