sobota, 5 grudnia 2015

pokresowe drogi

zaterkotała tankietka po stanisławowskim bruku
Halinka wsłuchana w tempo stuku puku
zamyśliła się nad wiadrem ziemniaków obranych
no masz ci los! Jeszcze ci! o rany!
wielka serpentyna obierki na podłogę spadła
lepiej już pójdę… lepiej pójdę …po…
następne wiadra
w tym czasie już kombrig wzywał lud na słupie
trzy wiadra? Lepiej cztery i miejmy to w zupie
czerwień ożywiła ratusz na rynku i kościół
nie trzeba znaczy nie nada by „gość w dom” pościł
zaprawdę wszelki duch chwali gest i styl Polaków

bogu  dzięki za wiadra a diabłu ziemniaków

sobota, 14 listopada 2015

laudatio


rzeźbił malował dopieszczał szczegół
na pierwszym miejscu stawiał w szeregu
wszelkie przymioty wznosząc nad miarę
wielki! wielka!wielkie!- w kontekście zalet
piękny!piękna!piękne!- na każdym kroku
genialny! mądry! święty! od lat i co roku
gestem podkreślał głosem się wznosił
gdy dziękował bogu wychwalał prosił...

aby go w jazdę na żółtym nie mieszać
i tak z  ustami pełnymi prezesa
odmówił przyjęcia trzech punktów sic!
gadane miał -  muszę przyznać- jak nikt!
i gdy pod orłami oblicza zbladły
wyraził radość że słowa te padły
właśnie tu!- teraz! na skrzyżowaniu!
bo wzmocnią jeszcze go w kierowaniu

i kto wie? może następnym razem
przejedzie na czerwonym  z gazem
...a choćby i pod gazem




środa, 4 listopada 2015

jakieś plany na jesień?

rdzewiał  na drodze bezpański
podniosłem otrzepałem założyłem!
- but -
jesienny but hiszpański
do zwalniania biegu jeszcze i jeszcze
błoto słota deszcze
-przymrozki-
tężeją dorocznie objawione wnioski
z jakiego prochu? jaki tam pył?
młody  bóg narodził się dostał pesel
gnił
idealista – pragmatyk- kabotyn
listopad ma pełne usta frazesów
pełne ręce

garoty

wtorek, 3 listopada 2015

za- dyszki

wawrzyszew bródno powązki
liście kostka grunt grząski
korzenie rozbite szkło
daleko jeszcze? no jeszcze jeszcze
że hoho!
w kościele też by pan palił?
w jakim kościele do diabła!
za dużo mnie w tych alejkach
kowal się znalazł! hehe - bez kowadła
bliscy tacy dalecy więc tylko krótka modlitwa
zwycięska z  miejscem siedzącym
po dwóch przesiadkach bitwa
oddech się rwie
rwie w krzyżu
łza toczy ku przestrodze
bliscy tacy dalecy?

 no...tak czy siak nadchodzę

sobota, 24 października 2015

osąd kapturowy

czuję nosem
łączność z jesiennym chaosem
wiatr wieje pod włos
masz ci los!
nikt nie zgłasza sprzeciwu?
parasol!
domaga się wpływu
uderzając w krawężnik – proszę o ciszę!
liść protestuje
no przecież wiszę!  zaraz się zrywam zresztą
za mało dowodów
abym go zbeształ
same po-szlaki
podpieram się znakiem
ograniczenia do pięćdziesiątki prędkości
klomb wydał ostatnie tchnienie
no i z czym?- do gości
przytomnie odkrywam się i świat na nowo
no wariat przyznajcie

wariat z mokrą teraz głową

środa, 14 października 2015

niech zakości w sercach żal

mam wrażenie graniczące z pewnością
że ludzie się dadzą zadowolić kością
dostając rzeczoną na świąteczne stoły
danie główne - kości na kościach rosoły
na deser gnaty pyszne aż do szpiku
suszone zwędzone upchane w słoiku
no mam wrażenie że mięsa mamy  dość
dlatego po wyborach dostaniemy
(w) kość
i tylko jedno staje w gardle kością
reakcja na tych którzy teraz poszczą
a czekając na michę  wierzą nawet czasem

że zamiast kości będą jeść kiełbasę

wtorek, 13 października 2015

preludium c mol

wolno wolno z namaszczeniem
delikatnie się obejrzał
za jakimś siedzeniem
spojrzał  na publikę na klawisze zerka
potknął się zabierając spojrzenia
tkwiące  w bileterkach
z uśmiechem niezdarnym przeprasza
-przepraszam
ktoś zemdlał na schodach – doktora szukają
dobra nasza
znów wolno  wolno
proszę o ciszę!
zapadła upragniona
 i każdy słyszał
jak dostojnie oplotła pianistę jak bluszcz
trwa chyba zbyt długo…?
w budowaniu napięcia - pierwszorzędny kunszt
artysta się pochyla nad instrumentem
szmer przeszedł po sali
ciiiii!
uprasza się o spokój!
panie i panowie!-  oto kolejny uczestnik naszego konkursu

śpi