środa, 3 grudnia 2014

do szybkiego czytania

o! jakże jest beznadziejnie i do dupy
do dupy…
dni gęstnieją i noce
i noce zbite w tłuste krupy
nikt mnie nie kocha miłość jest do bani
że oko wykol jak nim sięgnąć
owce czarne barany
praca nie cieszy  trunek łzy nie otrze
miraż za mirażem gdy już do nich dotrzeć
słowa słowa wianuszki  słów kajdany
artykułowanie trzewi winno być karane
a ja tu sobie pozwalam o zgodę nie pytam
i niemal słyszę jak ten i ów zgrzyta
czytając tekst ten nie zawsze do końca
jest do dupy?
No ten wierszyk?

A może znajdzie się obrońca?

poniedziałek, 1 grudnia 2014

grenki

rzekła mi „sorry kochanieńki”
pobladły opuściłem wzrok
na łuskające z paczki grenki -
dłonie…
ileż to czasu temu? rok?

siedzę jak palec- samiuteńki
z myślą co się nasuwa tu ad hoc
że wreszcie mogę  chrupać  grenki
solo
choć w koło stada wron i srok

a kiedy będę już stareńki?
lęk-  skrytożerca czyha co krok!
jak mam go ugryźć w kwestii - grenki?
nie wiem

bo zęby zjadłem na niej – szok!

środa, 12 listopada 2014

remanentny

w święto narodowe dla dodania powagi
część manifestantów niosło włoskie  flagi
zarzucone na czerepy w trójbarwną przyłbicę

tak strojni junacy  przemierzali ulice
wychwytując z hymnu całkiem trafne wnioski

że to z ziemi włoskiej przecież szli do polskiej

wtorek, 11 listopada 2014

echo grało


na cymbałach nie zagrał
na werbelku nie
nawet na trąbce choć
chwalił się wszem

i wobec
             że umie

nie rozniosły się dzwięki
w niecierpliwym tłumie
teraz zapewnia 
że się wreszcie uda
bo jest mistrzem co sie zowie
od grania na dudach

poniedziałek, 10 listopada 2014

pamiątki z urwanych filmów

zdaje się że tak bez powodu
stał sobie ul pośród ogrodu
w nim rój szczęśliwy chował młode nacje
nie znając  w trudzie znoju co to są wakacje
głodu nie zaznawszy pasał się na łonie
zbierając nektar w spracowane dłonie
i byłby żył tak do końca ukochanej łąki
gdyby nie trzy trutnie - które zbijać bąki
wolały - od pracy dla rzeszy
bo choć praca daje satysfakcję to trutni nie cieszy
spakowały miodek na drogę i bez zbędnej  zwłoki
zabrały z ula spasione odwłoki
do krain odległych gdzieś na krańce świata
gdzie wszystko im wisi i czasem też lata
bawiły się przednio i grzały chityny
lecz czas było wracać więc zrzedły im miny
szczęki opadły  zwiesiły się nosy

bo żegnały ich pszczoły a witały osy

poniedziałek, 3 listopada 2014

z uzbędnieniem lwiej części należności

marzyły lwice
aby w etnicznych granicach
mieszkały tylko lwy żeńskiej płci
w siostrzanej miłości  zgodnie
polowały by
bez seksistowskich podtekstów
brały się za łby
lub dzieliły przepisem na stek z antylopy
bo na grzywę potrzebne komu lwy
chłopy
od marzeń do czynu
poszły sobie samce
każda lwica znudzona leży w swojej jamce
i gdyba
że nie jest to jeszcze pełnia szczęścia
chyba
lecz gdyby przypadło każdej po słoniu
na głowę
mogły by stworzyć społeczeństwo idealne-
-wielokulturowe

zadyszki

statystyki  nie wchodząc  w szczegóły
do rzeczy wielkich używają  minuskuły

zapisując  wojny epidemie i katastrofy
psu na budzie

W myśl idei ponadczasowej że
liczą się ludzie