poniedziałek, 31 października 2011

apage satanas

cukierek albo psikus
usłyszałem nagle
złapałem się za guzik
a kysz! zmoro! diable!
pogański pomiocie!
wysłańcu sztana !

przed oczami
staje buzia roześmiana
 
toż to moje dziecko
w przebraniu potwora
a nie żaden diabeł
strzyga ani zmora
do komunii przystąpił
dopiero co w maju
 i tak z tym psikusem
cukierkiem zagaił
 
jest niepocieszony
widząc me obawy
Ej Tato!  z tobą...
to ... za grosz. nie ma zabawy

Pańska skórka


Pańska skórka
na wszystkich podwórkach
oraz w domu co jest z fortepianem
w kompleciku z obwarzanków koralem
zarzuconym na rękę lub szyję

sprzedawca co to rąk nóg nie myje
to dlatego smakują tak cudnie
pod cmentarną bramą w południe

dziecię prosi rodzica patrzy na to ulica
czy ten kit dziecku sprzeda
i na skórkę.. ach! pańską mu nie da
czy pogańskim zwyczajem ją da
wszak wróżyła babka na dwa
już sprzedawca się bierze pod boki
znicz dostały należny im zwłoki
teraz malcy chcą też mieć coś z życia
pańską skórkę i coś do popicia
posklejanych zębów na amen
tata robi w portfelu remanent
i wyciąga złotówek drżąc parę

bogu świeczkę- diablątkom ogarek

dojrzał

ukończył szkołę z wyróżnieniem
wyrzucony przed maturą
miał marzenia

z nią
bo marzenia
były rodzaju
żeńskiego
liczby pojedyńczej
dochodził aż
do końca lipca

młody lew
wygryzł go 
z posiadania
nie posiadał się
ze smutku
pogubił między
kieliszkami

marzenia rozmieniał
na drobne
szczupłe brunetki
w opozycji
do
współposiadania

w coraz mniejszym stopniu

na który
pewnego deszczowego dnia
już nie wszedł 

zastanawiając się
dlaczego nie przystąpił
do tego cholernego
egzaminu dojrzałości

niedziela, 30 października 2011

to ja lecę- autorstwa Bułeczki

( Bułeczka)

Mozna regulowac zegarki.
Tak,jak podobno wg spacerów Kanta ulicami Królewca.
Pobudka. Kawa. Pies. Buty do szewca.
Ewentualnie śniadanie.Zawsze to samo.
Ot,przyzwyczajenie. Kolejny nałóg?
Ser pomidor. Nic nie zmieniam.Wtedy trzeba mysleć.
A nie ma czasu mysleć.
Praca,praca,praca.
Rozmowa czasem ciekawa.
Druga kawa.
Zakupy. Stoje w korku. Nie myślę.Czekam cierpliwie.
Hoza. Pies. Czasem coś zjem.
Przeważnie leżę pół godziny bez ruchu,gapiąc się w sufit.
Bezmyslnie.W ciszy. O ile nie wyje karetka.
Pies wyje razem z nią. Rozmawia z karetką.
Pani jest zmęczona.
Rzucam swinką,albo smokiem.
Gdzie pileczka? Jeszcze pranie,rachunki,prysznic ispać.
Nie spię,czytam i nic nie rozumiem.
koniec dnia.
Czasami tylko coś się wydarzy.
Np.wczoraj.
Nieprzytomna i urobiona po łokcie.
Zmylam makijaż
Zmywaczem do paznokci.
Ot,podobne butelki....
oto lista Buły.
 
  
( Wieśniaczek)
nasza Bułeczka
a jakże z masełkiem
nie przejęta zgubionym
we windzie pantofelkiem
pobiegła w świat
ale wróci
olaboga
jak nie
to siłą zataszczę na bloga
ten wierszyk Buły
bo wielkiej urody
bez lania wody
o laniu wody
o psie i karetce
codziennej gonitwie
o tym że człowiek by wolał na Litwie
tymczasem przenosi swoją du.... utęsknioną
na małą kimkę lecz ją...obudzono
do pracy, do dzieła, do tysiąca kroków
i tak już od lat osiemnastu;))
dzień w dzień rok do roku
powróci Buła
postawi butelki
( hmmm czy butelkami
dało by się grać w bierki?)
 

tomkowi

Dnia 22 października 2011 roku
zmarł kochany Syn, Mąż, Tata, Dziadek,
nasz najmłodszy Brat


Tomasz Maria Radziejowski
ur. 16 lutego 1960 roku


Uroczystości pogrzebowe 28 października 2011 roku
rozpocznie msza św. w kościele pw. Dzieciątka Jezus
przy ul. Czarnieckiego 15 na Żoliborzu o godzinie 13.00,
po której odprowadzimy Tomka do grobu rodzinnego
na Powązki Wojskowe.

Pogrążeni w bólu


mama, Małgosia, Zuza, Natalia z Milenką oraz siostry i brat z rodzinami

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

usiadł na chwilę
między telefonami
nie zdejmując
codzienności

w tysiącu spraw
do załatwienia
nie zapomniał
przybyć
punktualnie

zadziwieni goście
wciąż nie mogą
uwierzyć


(*)

skądś wiedzieli

przyznana dożywotnia renta
wystarczyła

do dziesiątego

wzruszyła

ziemię