środa, 3 września 2014

krypto- reklama szekspirowska


doły po oczach 
otwiera julia szeroko
szczęśliwa scena spokoju 
ze zwłoką
szczery uśmiech kochanka  
zaprasza  przechodnia
póki  mu drżąca 
nie wypadnie pochodnia

..ile można się smucić
zaczęli się o to kłócić
i romeo użył piszczeli
no takiego!
go jeszcze nie widzieli
a julia z pazurami rzuca się
nie w ciemię
ech montague montague
co to za plemię!
że mnie załazi za żebra
tyle lat po ciele
gdybyś dla mnie stracił
głowę w czasie dzumy
byłby weselej

wtorek, 2 września 2014

szczudłak


rysunek autorstwa deRudej "od wschodu do zachodu"


znając przepowiedni słowa na pamięć
"po siedem samców i po siedem samic.."
jako że ósmy wykluł się biedak
postanowił że mimo wszystko się nie da
tak kiedy niebo nad łebkiem brzydło
złapał co tam mu wlazło pod skrzydło
i jako pierwszy wymyślił szczudła
- a weź się noe swą barką udław!

niedziela, 31 sierpnia 2014

zaszli ten kraj

w pewnym niepewnym kraju
zostają choć nie zostają
w granicach bez granic
snują poprzebierani
marzenia o wielkim G
gdzie ten kraj?
kto to wie?
dziś tam jutro tu
chowając wczorajszy chów
zmniejszają uczucie głodu
z pocztówką z wczasów
pod gruszą
bo z tym nie za wiele
zachodu

architekci  kolumn
w nowym porządku
separatorzy  homo od sapiens
instynktownie migrują
w popołudniówkach strachu
do nowych punktów na mapie



środa, 27 sierpnia 2014

o odbiorze rzeczy


siedząc  w kawiarni czy nawet operze
myśli poniewiera jedno w głównej mierze
czy aby za żeton co ciąży w kieszeni
dostanę swój paltocik czy też go zamienią

czy wieszak przyszyty rączkami mamusi
będzie tam gdzie przedtem czy ktoś się pokusi
by szarnąć brutalnie nadrywając kołnierz
choć inni beztrosko bawią się koło mnie
 
ja zamiast bić brawa i prosić o bisy
analizuję warianty- czy ten szatniarz łysy
jest uczciwy aby?-a  może szemrany
a co jak go nie ma! może dostał zmianę?

i teraz w jego miejsce  siedzi całkiem inny
i...zagląda w kieszeń! no przecież że winny!
sprawdza co się kryje w zakamarkach płaszczy
całkiem na bezczela, choć może i patrzy

dyskretnie spogląda na lewo i prawo
siedziałem niespokojnie  a teraz  z obawą
że może ja kurtkę  miałem wcale nie paltocik
już się denerwuję a po chwili pocę

a przecież chusteczki mam w prawej kieszeni
kurteczki oczywiście bom na nią zamienił
paltocik z przyszywannym wieszaczkiem mamusi
wyjść po nie czy nie wyjść?- wyjście bardziej kusi

wychodzę i w te pędy gnam ściskając żeton
po dwa schodki na dół zaraz zaraz...gdzie to?
no przecież na górze!- pędzę a w te pędy
błądzę po zapleczach nie wiedząc którędy

wreszcie pytam kogoś on mi odpowiada
ale już jest szatnia widzę tego gada
ten w stroju  szatniarza patrzy w moją stonę
dopadam do niego z emocji aż płonę

szarpię za służbową liberię szatniarza
ten lęka się ociąga wreszcie się odważa
- poproszę żetonik jeśli pan tak łaskaw
a proszę proszę! bierz go sobie! parskam

i kładę na kontuar cholerny żetonik
ten znika w spoconej szatniarzyny dłoni
potem dosyć sprawnie odchodzi na boczek
i oddaje..mój? mój żesz w mordę jeża ! 
niebieski  szlafroczek

wtorek, 26 sierpnia 2014

tysiany

chwilę po raucie w beżowym aucie
siedzi dziewczyna i krzyś
las szumi w głowie co krzyś jej powie?
ten bez ogródek: tyś...tyś...
czeka kobietka a dusza lekka
rozjaśnia uroczy pyś
wiatr wczesną jesień sławi po lesie
niesie też krzysia tyś..tyś...
tyś? lecz co dalej? z ust mi to nalej
twardy orzech ten zgryź!
krzyś nabrał tlenu nie wiedzieć czemu
powtarza w kółko tyś ...tyś...
toś mnie utysiał!patrząc na krzysia
ma chyba dosyc na dziś!
trzaskając drzwiami zostawia z nami
ciszę szarpaną tyś..tyś...
mgła księżyc skradła twarz chlopca zbladła
wykrzyczał w końcu to krzyś
echem po lesie wyznanie niesie
I'lowe you justysiu! just tyś!





niedziela, 24 sierpnia 2014

realdżihad

rozterka przyprawiła ahmeda
o ból głowy
nęciła ilość dziewic
zniechęciła - teściowych

pełne magazynki

kiedy staną u progu
siłą technik wojskowych
by zagrozić ojczyźnie
myślą czynem i mową

gdy nas zechcą wyrzucać
z naszych domów i fabryk
zdeptać butem żołnierskim
pola maków i chabrów

mowę obcą narzucać 
własny zwyczaj i wiarę
to staniemy jak jeden
na zew mur zagrzmi
- wara!

nie oddamy ni piedzi
pozna wróg siłę woli
kaszy u nas dostatek
znajdzie się dosyć soli