czerwony jak mak na łące
któremu powietrze gorące
rozwiewa poły
czerwienił się zza obórki
tu i tam zawsze i zza stodoły
przy paniach czerwienił
przy księdzu i wójcie
przy koleżankach
a prosił prosiły grzecznie
wy się lutek nie bójcie!
czerwienił się krasno
kraśnił na czerwono
i nawet ja się czerwienię
jak pomyślę o tych tam
podatkach - wiadomo!