czwartek, 14 lutego 2013

oddolny

gałązki badylki kolejnych wiosen
w uschnięciach lata zgniliznach jesieni
do mlecznych szlaków unoszą nad stosem
nadzieję
od całkiem naiwnej do ostrych czerwieni

grzęznąc  ku ziemi doczesną niemocą
łzawią  przelotnie po młodniakach korę
w poźegnalnym  lamencie ostatnich zwilgoceñ
wierzą
w powróty  pod jakimś pozorem

środa, 13 lutego 2013

po randce z panią z

mam po pani szminkę na oknie
nogi w misce od miłosnych pieszy
serce pamiątkowo zamknięte
w lodówce
i aż tyle 
nie cieszy

wtorek, 12 lutego 2013

chwila jak wszechświat pełna

na niedzielną nutę
suchym stopą bez niepotrzebnych
wyruszeń
spiesznych wymarszy
jeszcze ciasta?

już już już wystarczy
leniwie obracam łyżeczkę
czytam wróżbę z fusów
temperatura na zewnątrz 
czepia się minusów
oblubione tuje tyją w bezruchu
a ja mam tam 
gdzieś 
siorpię ciebie i tę chwilę
jak w puchu
(nie marnym na wietrze)
może podłubię w nosie 
zapalę
może zamknę to wierszem

poniedziałek, 11 lutego 2013

wiesz co jeż-



zjada
małe płazy jaja gada
małe ptaki pisklaki
dźdźownice
ślimaki pająki obleśne robaki
tłuste robacznice

więc się nie wydurniaj człeku
bo to białko dla niego gratka
i nie wciskaj mu kitu na siłę
znaczy się
jabłka

jeż

nie masz zwierza nad jeża
ostre są igiełki jego
uwielbia jak go pod włos głaskać
lecz nikt nie głaszcze
całego
kochać go całować bez końca
od deszczu chronić wiatru
osłaniać od słońca
od złego spojrzenia i moru
oraz jedzenia z marketu
od nadmiaru wzrusżeń
jałowej podniety
bo nie masz zwierza nad jeża
jak nad wiosnę zimy
i niech będzie mu nie żal
że go obchodzimy