w drzwiach zasnęła szpara
przez którą możesz zawsze wejść
tak po prostu zwyczajnie
jak kiedyś
powiesz cześć
usiądziesz na brzegu herbaty
usta ominą te rafy
nieporęczne tematy
na których osiada cisza
ciii...po schodach ktoś...może ty?
czyś usłyszał?
sobota, 3 grudnia 2011
[wierszyk z komentarza]
a gdybyś nie mógł wcale
we mgle rozpuścił
drobnienie gestów zapachów i rogale
pamiętaj lub zapomnij albo się zastanów
napisz do mnie list wierszem pisz naciechanów
na poste restante do diabła
wiem co tam będzie
nie otworzę
ciszą się najadłam
we mgle rozpuścił
drobnienie gestów zapachów i rogale
pamiętaj lub zapomnij albo się zastanów
napisz do mnie list wierszem pisz naciechanów
na poste restante do diabła
wiem co tam będzie
nie otworzę
ciszą się najadłam
piątek, 2 grudnia 2011
zaćmienie
ćmę ćmi ciemię
zaciemnionej od słońca
śnieniem
o upojnym
blasku świecy
tylko cień ćmy błogo
pieści brzuch
ale plecy?
Uch!
zaciemnionej od słońca
śnieniem
o upojnym
blasku świecy
tylko cień ćmy błogo
pieści brzuch
ale plecy?
Uch!
jeszcze raz
upadnie ci książka
podniosę szczęśliwy
zaproponuję spacer
będziesz mogła dopiero
od wtorku
zaczynając od początku
ona będzie umierać
wezmę cię za rękę
poprosisz o chusteczkę
zapytam czy wszystko
w porządku
zaczynając od początku
będzie padać deszcz
z kieszeni płaszcza
wypadnie pierścionek
zażartujemy w jakim
obrządku
zaczynając od początku
zauważysz je wreszcie
w czasie obiadu
przeklęte skarpetki
na środku pokoju
od piątku
zaczynając od początku
podniosę szczęśliwy
zaproponuję spacer
będziesz mogła dopiero
od wtorku
zaczynając od początku
ona będzie umierać
wezmę cię za rękę
poprosisz o chusteczkę
zapytam czy wszystko
w porządku
zaczynając od początku
będzie padać deszcz
z kieszeni płaszcza
wypadnie pierścionek
zażartujemy w jakim
obrządku
zaczynając od początku
zauważysz je wreszcie
w czasie obiadu
przeklęte skarpetki
na środku pokoju
od piątku
zaczynając od początku
czwartek, 1 grudnia 2011
wierszyk dla Asji z okazji rozpoczęcia lata
rzekotka nadrzewna rzewnie skrzecąc żale
chrząszczowi trzeszczy że nie chce skrzeczeć wcale
przeraźliwie rzężąc lecz chce śpiewać pięknie
wyzuty ze słuchu chrząszcz z podziwu mięknie
nad żabim powabem wyrzeka te słowa:
rzeczytrzeprzewyłyszczep...hmmm ale co to za mowa?
chrząszczowi trzeszczy że nie chce skrzeczeć wcale
przeraźliwie rzężąc lecz chce śpiewać pięknie
wyzuty ze słuchu chrząszcz z podziwu mięknie
nad żabim powabem wyrzeka te słowa:
rzeczytrzeprzewyłyszczep...hmmm ale co to za mowa?
dziś
poranek zamglony
snuje zźiębłe zjawy
arterie w mroku
bocznych ulic nawy
uśpione uśnione
rozmywają formy
oświetlony śmietnik
zwrócił niepokorny
bez wstydu bez lęku
niepoprawne treści
kot przemknął ospale
nawet zaszeleścił
pochowaną jesienią
w plastikowych worach
zgaszone samochody
ledwie jadą w korkach
na wschód na zachód
z północy z południa
to moja warszawa
czwartek pierwszy grudnia
.........................
bielany, mokotów, bemowo
za mleczną osnową
wyłania od czasu do czasu
człowieka
jak zagubiony na przystanku
czeka na cud, że szef zadzwoni,
odwoła, każe iść do domu
w tajemnicy przed światem
ciii...nie mów nikomu
............................
baranki4 pisze...
Śródmieście, Wola, Ochota
Mijasz patrząc przez mętną szybę tramwaju
Ściskasz z siłą kowalskiego młota
komórkę, modląc się do tego na górze, w raju
by szef się nie odezwał,
niech milczy smycz przeklęta
bo co, gdyby tak wezwał
kazał jechać do domu
i by się nie pokazywać
w pracy burych odmętach
i żeby nie ubliżać nikomu,
bo już niedługo poczta
dostarczy małą karteczkę
o mocy niesłychanej
I czujesz się niepotrzebny...
...jak to powiedzieć ukochanej
Sorry, to ta pogoda... :(
snuje zźiębłe zjawy
arterie w mroku
bocznych ulic nawy
uśpione uśnione
rozmywają formy
oświetlony śmietnik
zwrócił niepokorny
bez wstydu bez lęku
niepoprawne treści
kot przemknął ospale
nawet zaszeleścił
pochowaną jesienią
w plastikowych worach
zgaszone samochody
ledwie jadą w korkach
na wschód na zachód
z północy z południa
to moja warszawa
czwartek pierwszy grudnia
.........................
bielany, mokotów, bemowo
za mleczną osnową
wyłania od czasu do czasu
człowieka
jak zagubiony na przystanku
czeka na cud, że szef zadzwoni,
odwoła, każe iść do domu
w tajemnicy przed światem
ciii...nie mów nikomu
............................
baranki4 pisze...
Śródmieście, Wola, Ochota
Mijasz patrząc przez mętną szybę tramwaju
Ściskasz z siłą kowalskiego młota
komórkę, modląc się do tego na górze, w raju
by szef się nie odezwał,
niech milczy smycz przeklęta
bo co, gdyby tak wezwał
kazał jechać do domu
i by się nie pokazywać
w pracy burych odmętach
i żeby nie ubliżać nikomu,
bo już niedługo poczta
dostarczy małą karteczkę
o mocy niesłychanej
I czujesz się niepotrzebny...
...jak to powiedzieć ukochanej
Sorry, to ta pogoda... :(
Subskrybuj:
Posty (Atom)